Zwiastun filmu/ Komentarz reżysera
Jest trochę fikcji w twojej prawdzie i trochę prawdy w twojej fikcji
środa, 22 czerwca 2011
czwartek, 9 czerwca 2011
100 Best British Films
Dla miłośników kina Wysp -- ciekawa składanka kina brytyjskiego różnych dekad. Nie mogło zabraknąć oczywiście "Wstrętu" Polańskiego, który, co ciekawe, plasuje się na dosyć wysokiej pozycji. A podium?
Melancholijne kino niepokoju
Po dłuższej nieobecności powracam z nowościami, które już można lub wkrótce będzie można u nas podziwiać. Najciekawsze propozycje z linkami do recenzji w "Time Out: London":
"Melancholia", reż. Lars von Trier
"The Girl With the Dragon Tattoo", reż. David Fincher
"Super 8", reż. J. J. Abrams, produkcja: S. Spielberg
wtorek, 3 maja 2011
W POSZUKIWANIU UTRACONEGO LĘKU – HISZPAŃSKOJĘZYCZNE KINO GROZY
Od kilku dobrych lat trwa moda na kino narodowe, nierzadko odbiegające od stylistyki mainstreamowych produkcji amerykańskich. Dawniej wartość sama w sobie, dostępna jedynie elitarnym kręgom koneserów filmów niszowych. Dziś – dobrze sprzedający się produkt dla mas w ambitnym opakowaniu. Czy hiszpańskie kino grozy jest jeszcze nas w stanie zaskoczyć?
Subtelna groza, wyrafinowane środki i poruszające historie – takie etykietki zwykli przypisywać krytycy hiszpańskim horrorom. W Polsce ich popularność wzrosła zwłaszcza po premierze „Labiryntu fauna” (który horrorem sensu stricto nie jest), a następnie obsypanego nagrodami Goya „Sierocińca”. Swój renesans przeżyły także uznane za klasyki filmy Guillerma del Toro czy Alejandra Amenábara, a wraz z nimi – liczne amerykańskie remaki bądź amerykańsko –hiszpańskie koprodukcje takie jak „Inni” Amenábara, „Ciemność” Jaume Balagueró czy „Vanilla Sky” Camerona Crowe.
Czym jest zjawa?
Europa odkryła nową jakość w kinie hiszpańskojęzycznym u progu XXI wieku. Okazało się, że epatujące krwią i okrucieństwem gatunki typu slasher i gore nie mają wiele do zaoferowania poza niezobowiązującą, i to w dodatku wątpliwą rozrywką. Wówczas, swoistym objawieniem w kinematografii okazał się „Kręgosłup diabła” („El espinazo del diablo”), hiszpańsko – meksykański gotycki thriller z 2001 roku w reżyserii Guillerma del Toro. Fabuła filmu jest mocno osadzona w realiach historycznych – są to czasy hiszpańskiej wojny domowej, dyktatury generała Franco, której echa, często w mocno zmitologizowanej bądź demonizującej formie pobrzmiewają w hiszpańskim kinie grozy. Obraz zebrał pozytywne recenzje zarówno w kraju jak i za granicą, głównie ze względu na złożoną linię fabularną i ciekawą perspektywę narracji subtelnie połączoną z elementami grozy. „Kręgosłup” jest momentami nostalgiczny, fabuła toczy się leniwie, by znów wyprowadzić widza z równowagi w najmniej oczekiwanym momencie. Pojawiające się na początku filmu pytanie „Czym jest zjawa?” tworzy klamrę kompozycyjną i jest jednocześnie inteligentną próbą ujęcia w ludzkie słowa zjawisk nadnaturalnych, bez nachalnych środków ekspresji.
W podobnej stylistyce subtelnej narracji utrzymany jest wspomniany już hiszpańsko – meksykański „Sierociniec” („El Orfanato”) Juana Antonia Bayony z 2007 roku. Reżyser zaprosił do produkcji samego del Toro; zależało mu, by film nawiązywał do tradycji kina hiszpańskiego lat 70. Efekt został osiągnięty: krytycy chwalili „Sierociniec” za reżyserię i aktorstwo, a także podkreślali, że nie ma w nim „tanich chwytów” jeśli chodzi o wywołanie strachu u widza. Podobnie jak w przypadku „Kręgosłupa”, mamy nawiązanie do motywu sierocińca i niewyjaśnionej tajemnicy z przeszłości lub winy, za którą nie była wymierzona kara, co jest częstym motywem przewodnim azjatyckich horrorów. Zwolenników mocnych wrażeń obraz taki może jednak znużyć i prowokować zarzuty o brak kreatywności oraz schematyzm fabuły odwołującej się do opowieści o duchach i seansów spirytystycznych, które już dawno powędrowały do lamusa naszych lęków.
Czym jest rzeczywistość?
Ale nie wszyscy twórcy tak chętnie polegają na tradycji. Doskonały thriller „Otwórz oczy” („Abre los ojos”) Amenábara z 1997 roku, który doczekał się amerykańskiej wersji pt. „Vanilla Sky”, dowodzi, że to umysł człowieka potrafi być pełen mrocznych zakamarków, a rzeczywistość może okazać się koszmarnym snem, z którego niełatwo się przebudzić. Film zebrał pochwały za ciekawe zabiegi formalne, m.in. nieliniową i dosyć skomplikowaną narrację oraz interesujące portrety psychologiczne bohaterów, a także podskórną refleksję dotyczącą współczesnej kultury.
Przełomem w kinematografii, filmem, w którym zacierają się granice między fikcją a prawdą, miał być zrealizowany w formie dokumentu „REC” (2007) Jaume Balagueró. Pomysł nie był oryginalny, gdyż już w 1999 roku pojawił się amerykański paradokument „Blair Witch Project”, promowany jako autentyczne nagranie rejestrujące ostatnie chwile życia trojga studentów. „REC”, odpowiednio do gatunku, stosuje niezwykle oszczędne, wręcz ascetyczne środki do budowania napięcia. Chwiejne ruchy kamery, liczne duble, obraz z noktowizora i ograniczone pole widzenia wzmacniają poczucie autentyzmu i dają widzowi poczucie uczestnictwa w sytuacji wymykającej się spod kontroli.
Niedawno na ekranach polskich kin pojawił się hiszpański horror „Oczy Julii” („Los ojos de Julia”) Guillema Moralesa. Promowano go prawie wyłącznie hasłami nawiązującymi do poprzednich udanych produkcji. „Lepszy niż Labirynt fauna”, główna aktorka znana z „Sierocińca”, „kolejne dzieło hiszpańskiego kina grozy”. Film mroczny klimat utrzymuje, niby wszystko się zgadza, ale napięcie rozpływa się w poczuciu nieustannego déjà vu (już sam tytuł przywodzi na myśl amerykańską wersję „Oka”, hiszpańskojęzyczny „Sekret jej oczu” czy nawet „Miasto ślepców”). Hiszpańskie kino grozy w istocie różni się od produkcji amerykańskich i przyzwyczaiło nas do innego typu wrażliwości niż horrory japońskie. Tylko czy ten zgrabny melanż ogranych motywów repertuaru kina grozy rzeczywiście tworzy nową jakość?
Top Quotes About Cinema
Zasada jest taka: cytat jest dobry na wszystko. A jeśli dodatkowo da się wkomponować w tok naszego myślenia, jego sukces jest podwójny. Zwłaszcza, jeśli autorem jest Bergman czy Kubrick.
David Lynch o technice i kreatywności:
"I don't think about technique. The ideas dictate everything. You have to be true to that or you're dead."
Errol Morris o względności naszego poznania:
"I like the idea of making films about ostensibly absolutely nothing. I like the irrelevant, the tangential, the sidebar excursion to nowhere that suddenly becomes revelatory. That's what all my movies are about. That and the idea that we're in possession of certainty, truth, infallible knowledge, when actually we're just a bunch of apes running around. My films are about people who think they're connected to something, although they're really not."
Federico Fellini o perwersyjnej personifikacji kina:
"Cinema is an old whore, like circus and variety, who knows how to give many kinds of pleasure."
Francis Ford Coppola o początkach i rutynie:
"When you start you want to make the greatest film in the world, but when you get into it, you just want to get it done, let it be passable and not embarrassing."
Ingmar Bergman o sile przekazu filmowego:
"Film as dream, film as music. No form of art goes beyond ordinary consciousness as film does, straight to our emotions, deep into the twilight room of the soul."
Stanley Kubrick o filmie jako sposobie ekspresji:
"The very meaninglessness of life forces man to create his own meaning. If it can't be written or thought, it can be filmed."
poniedziałek, 25 kwietnia 2011
Buñuela filmożywot (3) - Kontrowersji ciąg dalszy
W czasie swojego pobytu w Meksyku reżyser stworzył 20 filmów, w tym:
Él (On) 1953
Film oparty na powieści Mercedesa Pinto. Dotyka tematów typowych dla późniejszej twórczości reżysera, takich jak związek kobiety z dużo od niej starszym mężem o drobnomieszczańskiej fantazji (z angielska relacja ta zwana jest "May-December relationship") plus wstawki surrealistyczne. Zawikłana opowieść o szaleństwie i chorobliwej zazdrości, która prowadzi do obsesji. Fantazja splata się finezyjnie z rzeczywistością, a skutki złego snu wciąż widoczne są na jawie. Warto, choćby dla próby zrozumienia ostatnich słów wypowiedzianych przez głównego bohatera: "Time has proven my point". Chociaż "El" zaraz po premierze okazał się porażką, dziś uważa się go za popis maestrii reżysera. Do obrazu nawiązywał sam Hitchcock w słynnym "Zawrocie głowy" (zbieżności tematyczne dostrzegać można też z powstałym później "Infernem" Clouzota).
The Criminal Life of Archibaldo de la Cruz (Ensayo de un Crimen) 1955
Film o niedoszłym mordercy, którego misterne zbrodnie pozostają w sferze projektów i makabrycznych fantazji. Kontynuacja wątków poprzedniego filmu.
Nazarin / Nazarín 1959
Dramat religijny na podstawie powieści Benita Péreza Galdósa o tym samym tytule. Sportretowany w filmie kapłan rzymskokatolicki przypomina samego Jezusa. Całość, quasi-apokryf, quasi-parabola, jest bardzo w Buñuelowskim stylu, a inspiracje do niektórych płyną od nikogo innego, tylko od Markiza de Sade'a (por. "Dialog między księdzem a umierającym mężczyzną").
Anioł zagłady/ El ángel exterminador 1962
Film uwzględniony na liście 1000 najwybitniejszych filmów dziennika "New York Times". Wraz z "Viridianą" i "Szymonem" tworzy trylogię powstałą we współpracy z Silvią Pinal i Gusatvem Alatriste. Podobnie jak "Viridiana" stał się przedmiotem silnych kontrowersji, jak prawie każde dzieło reżysera. Pozornie prosta fabuła, wychodząca od wątków obyczajowych przeradza się w rzeczywistość z pogranicza koszmaru sennego i sytuacji ekstremalnej. Reżyser nie cofa się przed obnażaniem tabu, dręczących nas lęków, często o podłożu mistycznym, które drzemią pod powłoką przykładnego "wolnego" obywatela. A to wszystko, jak zawsze u Buñuela, przekłada się na funkcjonowanie mechanizmów politycznych i zhierarchizowanych instytucji religijnych, co niepozornie łączy się z perspektywą wieczności.
Szymon Pustelnik/ Simón del desierto 1965
Film luźno oparty na historii jednego z najbardziej radykalnych pustelników syryjskich -- Szymona Słupnika, który spędził 39 lat życia na szczycie słupa. Do jednej z ostatnich scen filmu, kiedy Szymon pojawia się w klubie nocnym, nawiązali The New Pornographers w klipie do utworu "The Laws Have Changed".
Viridiana (1961)
Kolejna perełka, która stała się przyczyną wzburzenia we frankistowskiej Hiszpanii (jej wyświetlanie było zakazane aż do roku 1977), a także została uznana przez "l'Osservatore Romano' za obrazę chrześcijaństwa. Scenariusz oparto na motywach powieści "Halma" Benita Péreza Galdósa. Wariacja na temat życia zakonnicy in spe okraszona bardzo sugestywnymi scenami oraz plastycznymi nawiązaniami do wątków biblijnych reinterpretowanych na sposób iście przewrotny.
Artykuł o filmie na blogu Viridiana: The Human Comedy
More on that :
O surrealizmie w filmach reżysera
Él (On) 1953
Film oparty na powieści Mercedesa Pinto. Dotyka tematów typowych dla późniejszej twórczości reżysera, takich jak związek kobiety z dużo od niej starszym mężem o drobnomieszczańskiej fantazji (z angielska relacja ta zwana jest "May-December relationship") plus wstawki surrealistyczne. Zawikłana opowieść o szaleństwie i chorobliwej zazdrości, która prowadzi do obsesji. Fantazja splata się finezyjnie z rzeczywistością, a skutki złego snu wciąż widoczne są na jawie. Warto, choćby dla próby zrozumienia ostatnich słów wypowiedzianych przez głównego bohatera: "Time has proven my point". Chociaż "El" zaraz po premierze okazał się porażką, dziś uważa się go za popis maestrii reżysera. Do obrazu nawiązywał sam Hitchcock w słynnym "Zawrocie głowy" (zbieżności tematyczne dostrzegać można też z powstałym później "Infernem" Clouzota).
The Criminal Life of Archibaldo de la Cruz (Ensayo de un Crimen) 1955
Film o niedoszłym mordercy, którego misterne zbrodnie pozostają w sferze projektów i makabrycznych fantazji. Kontynuacja wątków poprzedniego filmu.
Nazarin / Nazarín 1959
Dramat religijny na podstawie powieści Benita Péreza Galdósa o tym samym tytule. Sportretowany w filmie kapłan rzymskokatolicki przypomina samego Jezusa. Całość, quasi-apokryf, quasi-parabola, jest bardzo w Buñuelowskim stylu, a inspiracje do niektórych płyną od nikogo innego, tylko od Markiza de Sade'a (por. "Dialog między księdzem a umierającym mężczyzną").
Anioł zagłady/ El ángel exterminador 1962
Film uwzględniony na liście 1000 najwybitniejszych filmów dziennika "New York Times". Wraz z "Viridianą" i "Szymonem" tworzy trylogię powstałą we współpracy z Silvią Pinal i Gusatvem Alatriste. Podobnie jak "Viridiana" stał się przedmiotem silnych kontrowersji, jak prawie każde dzieło reżysera. Pozornie prosta fabuła, wychodząca od wątków obyczajowych przeradza się w rzeczywistość z pogranicza koszmaru sennego i sytuacji ekstremalnej. Reżyser nie cofa się przed obnażaniem tabu, dręczących nas lęków, często o podłożu mistycznym, które drzemią pod powłoką przykładnego "wolnego" obywatela. A to wszystko, jak zawsze u Buñuela, przekłada się na funkcjonowanie mechanizmów politycznych i zhierarchizowanych instytucji religijnych, co niepozornie łączy się z perspektywą wieczności.
Szymon Pustelnik/ Simón del desierto 1965
Film luźno oparty na historii jednego z najbardziej radykalnych pustelników syryjskich -- Szymona Słupnika, który spędził 39 lat życia na szczycie słupa. Do jednej z ostatnich scen filmu, kiedy Szymon pojawia się w klubie nocnym, nawiązali The New Pornographers w klipie do utworu "The Laws Have Changed".
Viridiana (1961)
Kolejna perełka, która stała się przyczyną wzburzenia we frankistowskiej Hiszpanii (jej wyświetlanie było zakazane aż do roku 1977), a także została uznana przez "l'Osservatore Romano' za obrazę chrześcijaństwa. Scenariusz oparto na motywach powieści "Halma" Benita Péreza Galdósa. Wariacja na temat życia zakonnicy in spe okraszona bardzo sugestywnymi scenami oraz plastycznymi nawiązaniami do wątków biblijnych reinterpretowanych na sposób iście przewrotny.
Artykuł o filmie na blogu Viridiana: The Human Comedy
More on that :
O surrealizmie w filmach reżysera
piątek, 22 kwietnia 2011
Buñuela filmożywot (2)
Lata meksykańskie
W Meksyku reżyser pozostał do końca swojego życia, chociaż filmy kręcił także w Hiszpanii i Francji. Pierwszym sukcesem z tamtego okresu była komedia "Wielki lekkoduch" ("El Gran Calavera") z 1949 roku.
Film wyprodukowany przez Dancingera, po sukcesie "Wielkiego lekkoducha"; tematyka biedy w Meksyku przypomina poprzedni obraz reżysera - "Las Hurdes". Warto dodać, że jest to pierwszy jego film, który wykazuje cechy włoskiego neorealizmu: zdjęcia głównie w plenerach, aktorzy-amatorzy. Dzieło nagrodzono na festiwalu w Cannes.
W Meksyku reżyser pozostał do końca swojego życia, chociaż filmy kręcił także w Hiszpanii i Francji. Pierwszym sukcesem z tamtego okresu była komedia "Wielki lekkoduch" ("El Gran Calavera") z 1949 roku.
"Zapomniani"/"Los Olvidados" 1950
Subskrybuj:
Posty (Atom)